Dmuchane lalki

Ta historia dla jednych może wydawać się zabawna, dla innych raczej smutna, a na jeszcze innych może po prostu nie zrobić żadnego wrażenia. Tak czy siak Mateusz, bo tak ma na imię nasz bohater przeżył niewątpliwie “chwile grozy”. Mateusz miał w tym czasie 19 lat. Był chłopcem bardzo skrytym i nieśmiałym. Ze spuszczoną twarzą wysłuchiwał opowieści kolegów o ich podbojach erotycznych. On sam takowych nie miał, mało tego nawet się na nie nie zanosiło. Pewnego dnia Mateusz wpadł na genialny jak mu się wydawało pomysł. Postanowił nie czekać dłużej na swoje pierwsze doświadczenia seksualne i skorzystał z oferty jednego z internetowych sklepów sex shop zamawiając dmuchaną lalę Miał trochę oszczędności i postanowił zainwestować w swoje szczęście Wybrał model z “górnej półki” z różnymi bajerami i udogodnieniami. Złożył zamówienie i z niecierpliwością oczekiwał na przybycie kuriera z przesyłką. Po dwóch dniach doczekał się w końcu. Telefonicznie ugadał się z kurierem na odebranie przesyłki po za domem z wiadomych powodów – rodzina, chciał uniknąć zbędnych pytań. Karton sprytnie przemycił i ukrył w piwnicy, gdzie jego ukochana dmuchana lalka miała oczekiwać na odpowiedni moment (czytaj – na wolną chatę ). Tak się składało, że tego samego dnia wieczorem ojciec wychodził na imieniny do kolegi, a matka na nocną zmianę do pracy. Jako, że siostra Mateusza nie mieszkała już z nimi od jakiegoś czasu nasz bohater wieczorem miał zostać sam w domu. Tak też się stało, ojciec wyszedł około 20stej, a godzinę później matka i Mateusz uradowany pobiegł do piwnicy po swoją lalkę. Przyniósł ją do domu, ułożył wygodnie na łóżeczku i napompował. Obejrzał ją całą, po dotykał gdzie trzeba i zaczął powolutku przystępować do części intymnej…
Zdjął spodnie położył się najpierw obok, a później już na lalce i… i nagle rozległ się hałas otwieranych drzwi i do domu weszła mama Mateusza. Był on tak zdziwiony i zaskoczony, że nie zdążył zareagować no i matka nakryła go w dość jednoznacznej sytuacji z… dmuchaną lalką! Mateusz zrobił się caluteńki czerwony i nawet słowa z siebie nie wydusił tylko czym prędzej zakładał spodnie i wybiegł niczym oparzony na dwór. Co sobie pomyślała matka tego nie wiemy, a wróciła tak wcześnie ponieważ jak się okazało w jej zakładzie pracy nastąpiła awaria prądu i odwołano całą nocną zmianę.
Takiego to miał pecha nasz bohater. A co stało się dalej z jego dmuchaną lalą? Tego nie wie nikt chyba nawet on sam,
gdyż jeszcze nie wyszedł z szoku po tej całej sytuacji…